Rozszerzenie tematu prawdopodobieństwa i zdarzenia przeciwnego. Prawdopodobieństwo, że co najmniej dwie osoby w grupie mają urodziny tego samego dnia, liczy się przez zdarzenie przeciwne: P=1-\dfrac{365!}{365^n(365-n)!}. Wbrew intuicji już przy 23 osobach przekracza 50% — bo liczy się każda możliwa para osób, nie pojedyncze osoby względem ustalonej daty. Problem opublikował po raz pierwszy Richard von Mises w 1939 r.
Co się właśnie stało?
W grupie 10 osób prawdopodobieństwo, że co najmniej dwie mają urodziny tego samego dnia, wynosi 11.7%. Intuicja większości ludzi podpowiada, że potrzeba połowy z 365 dni — czyli ok. 183 osób — żeby przekroczyć 50%. To błąd: wystarczy już 23 osoby.
Zdarzenie przeciwne — klucz do obliczeń:
Łatwiej policzyć prawdopodobieństwo, że wszyscy mają różne urodziny, i odjąć je od 1:
co jest równoważne iloczynowi malejących ułamków:
Dlaczego to działa? (niezmiennik)
P(n) rośnie monotonicznie wraz z n i dąży do 100%. Sekret nie leży w pojedynczych osobach względem jednej ustalonej daty — liczy się każda możliwa para osób. Przy n osobach istnieje par: przy n=23 to już 253 pary, każda z niewielką szansą 1/365 na zbieżność dat, ale sumarycznie dającą ponad 50%. Przy n=70 prawdopodobieństwo przekracza już 99,9%.
Historia paradoksu
Problem opublikował po raz pierwszy Richard von Mises w 1939 roku — był on prawdopodobnie znany nieformalnie już wcześniej, np. Haroldowi Davenportowi ok. 1927 r., ale to von Mises jako pierwszy przedstawił go w druku. Dziś to klasyczny przykład tego, jak intuicja zawodzi w rachunku prawdopodobieństwa — wykorzystywany też do ilustracji „kolizji” w informatyce, np. w funkcjach skrótu (hashowania).
Po co Ci to na maturze:
Zdarzenie przeciwne to jedna z najużyteczniejszych sztuczek w kombinatoryce i prawdopodobieństwie — gdy „co najmniej jedno/dwa” trudno policzyć wprost, policz „żadne” i odejmij od 1. Chwyt: zawsze sprawdź, czy liczysz pojedyncze elementy, czy pary/kombinacje — to one najczęściej „napędzają” zaskakująco wysokie wyniki.
Zapamiętaj: już 23 osoby wystarczą, by szansa wspólnych urodzin przekroczyła 50% — bo liczy się liczba par, nie liczba osób. P = 1 − 365!/(365ⁿ·(365−n)!).
Bo liczy się liczba par osób (n(n-1)/2), a nie liczba osób — przy 23 osobach to już 253 pary.
Przez zdarzenie przeciwne — łatwiej policzyć szansę, że WSZYSCY mają różne urodziny, i odjąć od 1.
Do ilustracji kolizji w informatyce, np. w funkcjach skrótu (hashowania).